Ciągnięcie na smyczy jest jedną z najbardziej frustrujących trudności w codziennym życiu z psem. Spacer, który powinien służyć wyciszeniu i eksploracji, zamienia się w siłowanie z opiekunem. Wbrew powszechnym mitom zachowanie to nie wynika z chęci przewodzenia stadu, lecz z naturalnie szybszego tempa marszu psa oraz ciekawości otoczenia.

Głównym mechanizmem utrwalającym ciągnięcie jest zasada wzmocnienia pozytywnego. Jeśli naprężona smycz pozwala psu dotrzeć do interesującego zapachu czy innego zwierzęcia, mózg psa koduje sygnał, że nacisk na szyję lub klatkę piersiową przynosi pożądany rezultat. Spacer w ten sposób staje się serią nagradzanych szarpnięć.

Podstawą nauki jest wprowadzenie zasady czerwonego światła. Gdy smycz napina się, opiekun natychmiast zatrzymuje się w miejscu, nie szarpiąc psa, lecz uniemożliwiając mu parcie do przodu. Ruch zostaje wznowiony dopiero wtedy, gdy pies z własnej woli poluzuje napięcie, choćby poprzez spojrzenie w stronę człowieka lub cofnięcie się o krok.

Równolegle należy obficie nagradzać momenty, w których pies samorzutnie podąża obok opiekuna na zwisającej swobodnie smyczy. Wybór odpowiednich szelek typu guard oraz długiej taśmy zamiast krótkiej smyczy miejskiej znacząco ułatwia zaspokojenie potrzeb węchowych i obniża frustrację zwierzęcia.

Leave a Reply